Minutą ciszy i wspólną modlitwą ? tak piłkarze i kibice Zagłębia Lubin i Górnika Zabrze uczcili pamięć zmarłego Jana Pawła II. Na trybunach zaś zawisł olbrzymi transparent z cytatem pochodzącym z ?Tryptyku Rzymskiego? autorstwa Jana Pawła II ? ?A przecież, nie cały umieram, to, co we mnie nie zniszczalne trwa?.
Od pierwszych minut lubinianie rzucili się na rywali. Co kilka minut pod kotłowało się pod bramką Piotra Lecha, jednak żaden z piłkarzy Zagłębia nie potrafił skierować piłki do siatki zabrzan. Bliski szczęście był w 9 minucie Andrzej Szypkowski po strzale, którego z rzutu wolnego świetną interwencją popisał się bramkarz gości ? Piotr Lech. Pomimo dogodnych okazji piłki w bramce gości nie udało się także umieścić Jackiewiczowi, który w 30 minucie będąc 10 metrów od bramki Górnika posłał piłkę tuż przy słupku. Widząc bezradność napastników strzałem z ponad 20 metrów Lecha starał się zaskoczyć Kalousek, jednak i jego strzał nie trafił do bramki.
W 41 minucie lubinianie egzekwowali kolejny rzut rożny. W zamieszaniu na polu karnym gości piłka trafiła pod nogi Jackiewicza, który zdecydował się na strzał. Piłka uderzona przez pomocnika Zagłębia z całą pewnością wyszłaby na aut bramkowy ? pech jednak chciał, że napotkała na swojej drodze stojącego tuż przed bramką Filipe, odbiła się od jego nóg i wpadła do siatki obok zdezorientowanego Lecha.
Tuż po przerwie lubinianie powinni prowadzić dwa a może i nawet trzy do zera. Najpierw bardzo dobrej sytuacji nie wykorzystał Niciński, którego strzał z ostrego konta wybronił Lech. Chwilę później po dwójkowej akcji Jackiewicza, z Nicińskim lubińscy zawodnicy tak długo, tuż przed bramką, wymieniali podania, aż sytuację wyjaśnił Piotr Lech wyrywając piłkę spod nóg zawodników Zagłębia.
O tym, że niewykorzystane sytuację lubią się mścić lubinianie przekonali się w 71 min. Po szybkim kontrataku i nieporozumieniu szeregów obronnych Zagłębia piłka trafiła w polu karnym pod nogi Chałbinskiego, który strzałem z 12 metrów nie dał najmniejszych szans Madarićowi. Chwilę później zabrzanie mogli zapewnić sobie zwycięstwo, jednak Madarić zdołał powtrzymać szarżującego Ugo. Zabrzanie jeszcze raz zagrozili bramce lubinian, jednak groźny strzał Liczki w 80 minucie zdołał wybronić Madarić. W końcówce piłkarze Zagłębia rzucili się do ataków, jednak były to akcje zbyt chaotyczne aby zagrozić bramce Piotra Lecha.
W meczu aż nad to widoczny był brak napastników w drużynie Zagłębia. Pozostawiony bez wsparcia kolegów Grzegorz Niciński nie był w stanie w pojedynkę wygrać pojedynku z defensorami Górnika. Zupełnie bez formy wydaje się być błyszczący jeszcze jesienią Wojciech Łobodziński. Większość akcji tego zawodnika kończyła się stratą piłki lub niecelnym podaniem. Aż nadto widoczny jest w drużynie Zagłębia brak Łukaszów ? Mierzejewskiego (raczej nie ujrzymy go na boisku w tej rundzie) oraz Piszczka (najwcześniej będzie mógł zagrać w spotkaniu z Wisłą Kraków).
Po meczu powiedzieli:Marek Wleciałowski: - Spotkanie miało swój przebieg. W pierwszej połowie drużyna Zagłębia posiadała przewagę optyczną. Mój zespól wyszedł troszeczkę za mało odważnie grający. Pozwoliło to drużynie Zagłębia na długie przetrzymywanie piłki i rozgrywanie wielopodaniowych akcji oraz stworzenie akcji pod naszą bramką. W drugiej połowie układ sił się zmienił. Głownie za sprawą przeprowadzonych przeze mnie zmian proporcje się odwróciły. Uważam, że zdobyliśmy bramkę jak najbardziej zasłużenie.
Drażen Besek: Przede wszystkim chciałbym podziękować drużynie Górnika Zabrze, która przyjechała tutaj grać w piłkę i grała bardzo otwarcie. W pierwszej połowie nie pozwoliliśmy, aby Górnik zagroził naszej bramce. Sami stworzyliśmy sobie kilka sytuacji do zdobycia bramki, ale ten problem, który my mamy i którym żyjemy to jest bramka. Nie możemy strzelić bramki.